play_arrow

keyboard_arrow_right

Listeners:

Top listeners:

skip_previous skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
  • cover play_arrow

    Radio Niepokalanów Z Niepokalanowa, jak chciał św. Maksymilian

  • cover play_arrow

    1 kwietnia 2022 – co dziś na antenie? Radio Niepokalanów

Wiadomości

#FranciszkańskieZamyślenie [17]: Spotkanie z trędowatym

today2026-06-07

Tło

Jednym z najbardziej poruszających momentów życia św. Franciszka nie jest wcale jego rezygnacja z bogactwa czy kazania do tłumów. To spotkanie z trędowatym.

Franciszek sam przyznawał, że widok trędowatych budził w nim odrazę. Nie potrafił na nich patrzeć. Omijał ich z daleka, odwracał twarz, zatykał nos. Brzydził się. Trędowaci byli dla niego symbolem wszystkiego, czego człowiek się boi: cierpienia, choroby, odrzucenia, bezradności.

I właśnie wtedy usłyszał od Boga słowa, które zmieniły jego życie: „Franciszku, trzeba, abyś to wszystko co kochałeś i pragnąłeś posiadać według ciała, uznał za godne wzgardy i nienawiści, jeżeli chcesz znać moją wolę. Gdy później zaczniesz czynić to, co wydawało ci się ongiś miłe i słodkie, będzie to dla ciebie nie do zniesienia i przykre, w tym zaś, do czego odczuwałeś wstręt, znajdziesz wielką słodycz i rozkosz bez miary.” [Relacja trzech towarzyszy]

Niedługo potem spotkał trędowatego. Mógł przejechać obok. Mógł odwrócić wzrok, jak robił to wcześniej. Tym razem jednak zsiadł z konia, podszedł do chorego i pocałował go w rękę. Tylko po to, by spełnić prośbę Pana.

To był moment zwycięstwa nie nad trędowatym, ale nad samym sobą.

To piękny fragment z życia św. Franciszka, bo pokazuje moment prawdziwego nawrócenia. Nie chodziło o zmianę poglądów czy religijnych praktyk, ale o przemianę serca. Odkrycie, że droga do Boga często prowadzi przez to, od czego najchętniej byśmy uciekli.

Jak często chcielibyśmy zmieniać świat, podczas gdy Pan Bóg najpierw zaprasza nas do przemiany własnego serca? Franciszek nie pokonał swojego lęku dlatego, że nagle przestał go odczuwać. Pokonał go dlatego, że zaufał Bogu bardziej niż własnym uczuciom.

Z czasem wydarzyło się coś jeszcze bardziej niezwykłego. To, co kiedyś było dla niego odrażające, zaczęło stawać się źródłem radości. W trędowatych odkrył nie tylko ludzi potrzebujących pomocy, ale samego Chrystusa.

Czy nie podobnie jest w naszym życiu?

Każdy z nas ma swoich „trędowatych”. Niekoniecznie są to chorzy ludzie. Czasem jest to trudny sąsiad, członek rodziny, który nas zranił, osoba o odmiennych poglądach, niewygodny obowiązek, bolesne doświadczenie albo własna słabość, której nie potrafimy zaakceptować.

Najchętniej omijalibyśmy je szerokim łukiem.

Tymczasem Bóg często ukrywa swoje największe dary właśnie tam, gdzie najmniej chcielibyśmy ich szukać. To, od czego uciekamy, może stać się miejscem naszego wzrostu. To, co wydaje się gorzkie, może przemienić się w słodycz.

Franciszek odkrył, że świętość nie polega na robieniu rzeczy łatwych i przyjemnych. Polega na tym, by pozwolić Bogu przemieniać nasze serce tak głęboko, jak chce On – aż zaczniemy kochać to, co On kocha.

W Roku Świętego Franciszka warto zadać sobie pytanie: kim lub czym jest mój „trędowaty”? Co omijam, czego się boję, od czego uciekam? Być może właśnie tam czeka na mnie Chrystus?

Czasem najkrótsza droga do Boga prowadzi przez to, od czego najchętniej chcielibyśmy uciec…

Świętość rodzi się nie tyle z wielkich czynów, ile z codziennych zwycięstw nad własnym egoizmem, lękiem i uprzedzeniami.

Myślę, że szczególnie poruszające jest to, że Franciszek nie stał się świętym dlatego, że nie odczuwał odrazy. On ją odczuwał bardzo mocno. Świętość zaczęła się w chwili, gdy postanowił nie pozwolić, by to uczucie kierowało jego życiem. A wtedy Bóg dokonał reszty – przemienił gorycz w słodycz.

W swoim Testamencie Franciszek napisał: „Pan dał mi, bratu Franciszkowi, tak rozpocząć życie pokuty: gdy bowiem byłem w grzechach, widok trędowatych wydawał mi się czymś bardzo gorzkim. I sam Pan zaprowadził mnie między nich, i okazałem im miłosierdzie. A gdy odchodziłem od nich, to, co wydawało mi się gorzkie, przemieniło się w słodycz duszy i ciała.”

Bóg nie zawsze usuwa z naszej drogi trędowatych. Czasem sprawia, że zaczynamy patrzeć na nich Jego oczami.

Święty Franciszku, naucz mnie odwagi zbliżania się do tego, od czego uciekam. Pomóż mi dostrzegać Chrystusa tam, gdzie widzę tylko trudność, lęk lub cierpienie. Niech to, co dziś wydaje mi się gorzkie, dzięki Bożej łasce stanie się drogą do większej miłości. Amen.

Paulina Wysocka


ZOBACZ TEŻ:
1. #FranciszkańskieZamyślenie [1]: „Póki mamy czas, czyńmy dobrze!” Franciszkańska lawina dobra
2. #FranciszkańskieZamyślenie [2]: Ewangelia głoszona życiem
3. #FranciszkańskieZamyślenie [3]: Franciszkańskie ubóstwo dla każdego
4. #FranciszkańskieZamyślenie [4]: Być narzędziem pokoju
5. #FranciszkańskieZamyślenie [5]: O franciszkańskim poczuciu wartości
6. #FranciszkańskieZamyślenie [6]: Dobro, które nie szuka oklasków
7. #FranciszkańskieZamyślenie [7]: Nie mam nic, dlatego mam wszystko
8. #FranciszkańskieZamyślenie [8]: Mniej narzekania, więcej życzliwości
9. #FranciszkańskieZamyślenie [9]: Dwie łaski zmieniające życie
10. #FranciszkańskieZamyślenie [10]: Franciszku, dlaczego za Tobą? O pokorze, która zmienia wszystko
11. #FranciszkańskieZamyślenie [11]: Franciszkańska prostota (głupota?)
12. #FranciszkańskieZamyślenie [12]: O oswajaniu wilków
13. #FranciszkańskieZamyślenie [13]: Tajemnica szczęścia, czyli traktat o radości doskonałej
14. #FranciszkańskieZamyślenie [14]: Pokój i dobro!
15. #FranciszkańskieZamyślenie [15]: „Franciszku, odbuduj mój Kościół”
16. #FranciszkańskieZamyślenie [16]: Kazanie bez słów

Napisane przez: Radio Niepokalanów


Rozmiar tekstu

Wygląd