Nowość: „Na drugim planie. Czego uczą mało znane postaci z Pisma Świętego” [FRAGMENT]
Oto definicja posłuszeństwa: Maryja zachęca sługi, by zrobili to, co każe im zrobić Jezus. Cokolwiek wam powie, zróbcie to – pisze ks. Luigi Maria Epicoco, włoski teolog i filozof, w książce „Na drugim planie”.
Zacznijmy od historii, związanej z posłuszeństwem – od wesela w Kanie Galilejskiej z rozdziału Ewangelii według św. Jana.
Mamy do czynienia ze słynnym fragmentem, który często jest cytowany, ponieważ za sprawą ważnego znaku przemiany wody w wino opisuje początek publicznej działalności Jezusa. Ponadto epizod ten stanowi najwspanialsze podsumowanie mariologii.
Innymi słowy, to właśnie za jego sprawą zaczynamy rozumieć, kim jest Maryja i jaką rolę odgrywa w planie zbawienia, w sposobie, w jaki Pan zbawia nas i naszą historię.
W opisie tym nie brakuje jednak postaci, które często lekceważymy, pomijamy, jak słudzy. To oni tkwią w samym środku historii, są „siłą roboczą” cudu, tymi, którzy pomagają w jego urzeczywistnieniu.
Scena rozgrywa się podczas uczty weselnej, a zatem w radosnej i uroczystej atmosferze, która jednak zostaje zepsuta z powodu znaczącego braku. Jego symbolem jest wino, które wkrótce się skończy, a jedyną osobą, która to dostrzega, jest Maryja. Matka Boża natychmiast zauważa, że ta sytuacja może skończyć się tragedią, ponieważ w jej spojrzeniu nie ma żadnych uprzedzeń. Kiedy pojawia się diabelska logika, Maryja natychmiast ją rozpoznaje, ponieważ jest ona dla niej rzeczą obcą – od razu więc orientuje się, że coś tu nie pasuje. Maryję, kobietę i matkę, cechuje głębia, której nie posiadają pozostali uczestnicy uczty. Dlatego pierwsze słowa, jakie wypowiada w Ewangelii według św. Jana, dotyczą właśnie tego braku: Matka Boża stwierdza, że w życiu tych osób brakuje czegoś, co sprawiłoby, że będzie ono pełne radości.
Wydaje się, że Jezus chciałby zachować dystans, nie nazywa jej mamą, ale pyta: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? [Czy] jeszcze nie nadeszła godzina moja?” (J 2, 4).
Rzecz ciekawa, że aluzje użyte przez Jana w tym fragmencie powtórzą się podczas ukrzyżowania. Tam, pod krzyżem, Jezus zwraca się do swej matki, która stoi wraz z innymi kobietami i Janem: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie mówi do ucznia: „Oto Matka twoja” (J 19, 26–27). W tej Ewangelii wszystko jest ze sobą powiązane, dlatego pierwszy cud łączy się z ostatnim, wino przeistacza się w krew.
Cud w Kanie Galilejskiej dokonuje się dzięki wstawiennictwu, intuicji i wierze Maryi.
Kobieta ta dostrzega, intuicyjnie wyczuwa, wstawia się i modli się, ale pomimo tego przeżywa rozczarowujące doświadczenie wiary. W istocie Jezus mówi jej: „Jeszcze nie nadeszła moja godzina. Nie przyszedłem, aby ratować uroczystość weselną. Przyszedłem po to, by zbawić świat”.
Maryja nie reaguje źle, nie odchodzi, przeciwnie, zachowuje spokój.
Rozdział siódmy: Słudzy, trędowaci i setnik W Ewangelii według św. Łukasza czytamy: „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11, 13).
Innymi słowy, jeśli my, chociaż jesteśmy źli, zwykle dajemy dobre rzeczy ludziom, których kochamy, jak moglibyśmy pomyśleć, że Bóg – który nas kocha – nie wysłuchuje naszych modlitw? Jak moglibyśmy pomyśleć, że pozostaje obojętny na nasz los? Że nie interweniuje, gdy w naszym życiu dojdzie do tragedii?
Rozczarowanie wywołane odpowiedzią Jezusa nie odwodzi Matki Bożej od uporczywego trwania w wierze, wręcz przeciwnie, skłania ją do działania – zwraca się do sług, którzy w końcu pojawiają się w opowieści, ze słowami: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5).
Oto definicja posłuszeństwa: Maryja zachęca sługi, by zrobili to, co każe im zrobić Jezus. Cokolwiek wam powie, zróbcie to.
Posłuszeństwo jest aktem zaufania, nie wymaga analiz, rozważań ani przekonania. Matka Boża prosi sługi, by byli posłuszni, a oni okazują się mistrzami posłuszeństwa, słuchając wszystkiego, co mówią Maryja i Jezus. Dlatego też, jeśli Jezus dokonuje cudu dzięki wstawiennictwu Maryi, jego praktyczne wykonanie jest nierozerwalnie związane z posłuszeństwem sług.
⁶Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi (J 2, 6–7).
Widać, że Jezus prosi sługi o coś, co nie jest ściśle związane z brakiem wina, nie prosi o napełnienie wodą butelek, ale każe napełnić stągwie, przeznaczone do oczyszczania. Rzecz niesłychana, ale słudzy nie zadają żadnych pytań i nie są zaskoczeni tą zgoła dziwną prośbą.
Nie pojmując znaczenia Jego woli, spełniają polecenie Jezusa.
Słudzy więc okazują zaufanie, słuchają i są posłuszni.
„I napełnili je aż po brzegi”
Ewangelia według św. Jana mówi nam, że słudzy nie tylko robią to, co powiedział im Jezus, ale napełniają stągwie aż po brzegi, zatem robią wszystko, co w ich mocy. Wszystko. W niektórych chwilach naszego życia nie pozostaje nam nic innego, jak tylko okazać komuś posłuszeństwo i starać się jak najlepiej wypełniać prośby osoby, którą uważamy za najgodniejszą zaufania.
Fragment książki „Na drugim planie. Czego uczą mało znane postaci z Pisma Świętego” ks. Luigi Maria Epicoco od Wydawnictwa WAM.

