play_arrow

keyboard_arrow_right

Listeners:

Top listeners:

skip_previous skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
  • cover play_arrow

    Radio Niepokalanów Z Niepokalanowa, jak chciał św. Maksymilian

  • cover play_arrow

    Odcinek 397 - 1 listopada 2026 r. - Między nami homiletami Radio Niepokalanów

  • cover play_arrow

    1 kwietnia 2022 – co dziś na antenie? Radio Niepokalanów

Polecane

Warzywnik jak cicha modlitwa. Jak nie rezygnować z własnych warzyw?

today16 września 2026

Tło

Wielu z nas pamięta jeszcze zapach ziemi z ogródków naszych babć i mam, w których od wiosny do jesieni dbało się o równe rzędy ziemniaków, pomidorów i fasoli. Z biegiem lat sił zaczyna jednak ubywać, a noszenie ciężkich konewek czy długie godziny schylania potrafią odebrać część radości z pracy na świeżym powietrzu. Wtedy pojawia się myśl, żeby z własnych upraw zrezygnować całkowicie. A gdyby zamiast tego zostawić tylko kilka grządek i spojrzeć na warzywnik nie jak na obowiązek, lecz jak na miejsce codziennej troski, spokoju i cichej modlitwy?

Nie tylko plony. Tak prowadzi się warzywnik w Watykanie

Tradycja upraw w Ogrodach Watykańskich sięga XIII wieku. Gdy Mikołaj III przeniósł papieską rezydencję z Lateranu do Watykanu, polecił urządzić tam sad oraz ogród, które miały zaopatrywać papieski stół. Do tej wielowiekowej historii nawiązuje również warzywnik przy klasztorze Mater Ecclesiae, opisany 18 sierpnia 2026 roku przez Vatican News.

Dziś warzywnik zajmuje cztery tarasy o łącznej powierzchni niemal 400 m². Opiekuje się nim m.in. doświadczony ogrodnik Gilberto Bianchi, wspierany przez młodszych współpracowników, a z samą uprawą związane są także siostry zakonne z Mater Ecclesiae.

Praca wokół ogrodu ma służyć nie tylko zbiorom, ale co najważniejsze prowadzona jest w duchu Laudato si’. Większą wagę przywiązuje się tu do naturalnego rytmu gleby, pór roku i czasu potrzebnego roślinom niż do samej wielkości plonów.

Vatican News przypomniał również słowa benedyktyńskiej przeoryszy Marii Sofii Cichetti, która uprawę roli nazwała „modlitwą składaną rękami”.

W tym określeniu jest coś, o czym łatwo zapomnieć, gdy ogród zaczyna kojarzyć się głównie z obowiązkiem. Nie trzeba mieć już całych rzędów ziemniaków, fasoli i pomidorów, żeby nadal czerpać radość z własnych zbiorów. Czasem wystarczy kilka grządek, na których rośnie dokładnie tyle, ile jesteśmy dziś w stanie pielęgnować.

Jak zmniejszyć warzywnik, żeby łatwiej o niego dbać?

Można przez dziesięciolecia uprawiać warzywa i pewnego roku dojść do wniosku, że kilkanaście zagonów to już za dużo. Coraz bardziej męczą długie godziny schylania, noszenie wody czy przekopywanie ziemi. Zamiast całkiem rezygnować z uprawy, lepiej zostawić kilka grządek z tym, co naprawdę lubimy i najczęściej wykorzystujemy w kuchni.

Sam warzywnik też można urządzić tak, żeby wymagał mniej pracy. Pojemniki, skrzynie i inne rozwiązania do prowadzenia własnych upraw można znaleźć klikając tutaj. Część z nich pozwala przenieść rośliny bliżej domu albo na wygodniejszą wysokość, dzięki czemu podlewanie i codzienna pielęgnacja stają się o wiele łatwiejsze. Przy zmniejszaniu warzywnika najlepiej wybierać tylko to, co rzeczywiście odciąży nas w pracy.

Podwyższone grządki. Mniej schylania, łatwiejsza uprawa

Dr inż. Małgorzata Mirgos z Instytutu Nauk Ogrodniczych SGGW zwraca uwagę, że podwyższone grządki mogą mieć nawet 80–90 cm wysokości. Dzięki temu pielenie, podlewanie czy zbiory nie wymagają za każdym razem schylania się aż do ziemi. SGGW wskazuje takie rozwiązanie jako szczególnie wygodne dla osób starszych.

Takie rozwiązanie ma też swoje minusy. Przygotowanie skrzyni wiąże się z większym wydatkiem na początku, a podłoże z czasem osiada i wymaga uzupełnienia. Z drugiej strony słaba, ciężka czy piaszczysta ziemia na działce przestaje być wtedy aż takim problemem, ponieważ skrzynię można wypełnić podłożem dobranym do konkretnych warzyw.

Na początek wystarczy jedna albo dwie skrzynie uprawowe, które zastąpią część tradycyjnych zagonów. Najlepiej ustawić je tak, żeby do roślin dało się swobodnie podejść i sięgnąć do całej powierzchni bez wchodzenia pomiędzy uprawy.

Jak ułatwić sobie pracę w warzywniku?

Dla wielu osób początek sezonu przez lata oznaczał jedno: wyciągnięcie szpadla i przekopanie grządek. Także tutaj da się jednak ograniczyć ilość ciężkiej pracy.

Royal Horticultural Society (dalej: RHS), czyli brytyjskie towarzystwo ogrodnicze zajmujące się popularyzowaniem wiedzy o uprawie roślin, opisuje tzw. metodę bez kopania. Polega ona na tym, że ziemi nie przekopuje się regularnie, lecz przykrywa warstwą materii organicznej, np. dobrze rozłożonego kompostu. Według RHS taki sposób zwykle oznacza mniej pracy, ogranicza pojawianie się części chwastów i pomaga glebie dłużej zatrzymywać wilgoć podczas suchej pogody.

Szpadel nadal może się przydać. RHS nadmienia, że głębokie, podwójne przekopywanie bywa potrzebne np. wtedy, gdy gleba jest mocno zbita albo woda słabo z niej odpływa. Nie jest to jednak praca, którą większość ogrodników musi wykonywać co sezon. W wielu ogrodach wystarcza płytsze spulchnianie ziemi albo właśnie wspomniana wcześniej metoda bez kopania.

Instytut Ogrodnictwa SGGW poleca przy podwyższonych grządkach ściółkowanie podłoża, np. słomą. Taka warstwa pomaga na dłużej zatrzymać wilgoć w ziemi i ogranicza wyrastanie chwastów. Przy większej liczbie roślin część pracy może też przejąć system kroplujący, dzięki któremu nie trzeba za każdym razem chodzić po ogrodzie z pełną konewką.

Mały warzywnik. Co warto w nim posadzić?

Niektóre warzywa i zioła dobrze odnajdują się nawet na bardzo małej powierzchni. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej (dalej: NCEZ) wymienia wśród nich m.in. natkę pietruszki, szczypiorek, rzodkiewkę, sałatę czy rukolę. Rzodkiewkę można wysiać bezpośrednio do doniczki, a sałata dobrze radzi sobie nawet w niezbyt głębokim pojemniku.

No i zostają jeszcze pomidory.

Trudno uznać je za całkowicie bezobsługową roślinę. Potrzebują odpowiedniego nasłonecznienia i regularnego podlewania, a w zależności od odmiany i właściwego prowadzenia. Mimo to da się znaleźć dla nich miejsce nawet w małym warzywniku. NCEZ wskazuje, że do uprawy na niewielkiej przestrzeni nadają się zwłaszcza odmiany koktajlowe.

Z ogrodu na balkon. Jak nadal mieć własne warzywa?

Bywa, że przez lata po szczypiorek czy natkę pietruszki wychodziło się do ogrodu, ale już po przeprowadzce zostaje tylko balkon albo parapet. Własne zbiory nie muszą jednak znikać razem z grządkami.

Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej wskazuje, że niewielką uprawę da się urządzić na balkonie, tarasie czy przy dobrze nasłonecznionym oknie. W pojemnikach mogą rosnąć m.in. sałata, rukola, pomidorki koktajlowe, papryka czy fasola pnąca, a na mniejszej przestrzeni dobrze poradzą sobie zioła, szczypiorek i natka pietruszki.

Na balkonie czy tarasie rolę grządek mogą przejąć odpowiednio dobrane donice i doniczki. Nawet na niewielkiej przestrzeni da się ustawić rośliny tak, żeby łatwo było do nich podejść podczas podlewania czy zbiorów. Wystarczy kilka pojemników, żeby rano zerwać własny szczypiorek do jajecznicy albo latem sięgnąć po pomidora, który jeszcze chwilę wcześniej dojrzewał na krzaku.

Warzywnik jako część troski o stworzenie

1 września 2026 roku Leon XIV odprawił w Borgo Laudato si’ w Castel Gandolfo Mszę z okazji Światowego Dnia Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego. Papież mówił wtedy o dostrzeganiu w stworzeniu jego Stwórcy i o odpowiedzialności człowieka za świat, który został mu powierzony.

Ta myśl ma znacznie starsze źródło. Papież Franciszek w encyklice Laudato si’, odwołując się do Księgi Rodzaju, przypominał o zadaniu „uprawiania i doglądania” ogrodu świata. Pierwsze oznacza pracę i kultywowanie, drugie także chronienie, strzeżenie i zachowanie.

Po latach własny warzywnik może więc wyglądać inaczej niż dawniej. Zamiast kilkunastu zagonów zostają dwie grządki, kilka donic albo skrzynia przy domu. Najważniejsze, że nadal jest co pielęgnować, doglądać i z czego później przynieść coś własnego na stół.

Artykuł Sponsorowany

Napisane przez: Radio Niepokalanów


Rozmiar tekstu

Wygląd