Czy Hołd Pruski był błędem? Ważne pytanie w 501. rocznicę Hołdu [FRAGMENT KSIĄŻKI]
10 kwietnia 1525 r. odbyła się w Krakowie uroczystość, która przeszła do historii. Wielki mistrz zakonu krzyżackiego Albrecht Hohenzollern klęczał przed polskim królem, przysięgał mu wierność, a sto lat później jego państwo stało się jednym z grabarzy Rzeczypospolitej. Czy można było tego uniknąć?
W książce „Hołdy pruskie. Zmarnowana szansa Rzeczypospolitej” prof. Stefan Ciara nie ogranicza się tylko do rekonstrukcji wydarzeń z 1525 r. – podejmuje próbę wnikliwej analizy jednego z kluczowych wydarzeń w dziejach Polski, przywołując stanowiska najwybitniejszych współczesnych historyków, w tym prof. Andrzeja Nowaka, autora monumentalnych „Dziejów Polski” wydanych nakładem wydawnictwa Biały Kruk, prof. Edwarda Opalińskiego czy prof. Grzegorza Kucharczyka.
W rozdziale „Czyżby ‘haniebny traktat’? Hołd albo narodziny zaborcy” autor przywołuje interpretację prof. Nowaka, zwracając uwagę nie tylko na symboliczny wymiar Hołdu Pruskiego, lecz przede wszystkim na konkretne zapisy traktatu krakowskiego z 8 kwietnia 1525 r. oraz dalekowzroczność Zygmunta Starego.
Jak podkreśla prof. Nowak, zapisy dotyczące sukcesji i obowiązków lennych miały zabezpieczyć interesy Rzeczypospolitej i ograniczyć możliwość przyszłego zagrożenia, lecz ich skuteczność zależała od przyszłych pokoleń.
„Zygmunt [Stary] ograniczył dziedziczenie lenna pruskiego do samego Albrechta i trzech tylko jego braci: Jerzego, Kazimierza i Jana oraz ich męskich potomków. Po wygaśnięciu tych linii rodu Prusy miało przejąć bezpośrednio Królestwo Polskie. Linia elektorska [brandenburska] Hohenzollernów, która mogła ewentualnie wziąć w kleszcze Pomorze Gdańskie, została przezornie z góry wykluczona ze związku z nowym, świeckim państwem wschodniopruskim […]’. Książę w Prusach otrzymał pierwsze miejsce w gronie senatorów, po prawicy królewskiej, a przed arcybiskupem gnieźnieńskim: lennik winien przecież służyć radą swemu seniorowi, czyli polskiemu monarsze. Winien był mu też pomoc zbrojną; jej liczebność zależała jednak od rodzaju wojny. Gdyby powodem wojny (casus belli) była sekularyzacja Prus, Albrecht i jego następcy winni wesprzeć polskiego króla całością sił zbrojnych pozostających w ich dyspozycji i w dodatku uczynić to wyłącznie na własny koszt. Ale w przypadku każdej innej wojny była to pomoc zgoła symboliczna, ograniczona do 100 konnych rycerzy. Przewidziana też była możliwość (zależnie od chęci i dobrej woli księcia) wystawienia liczniejszego niż 100 jezdnych kontyngentu wojskowego, ale nadwyżka ponad ową setkę miała być opłacana przez polskiego króla. Dla przypomnienia i porównania wymiaru tej powinności wojskowej: w 1497 r. w miarę lojalny wobec Polski, pochodzący ze Szwajcarii wielki mistrz von Tieffen przysłał 400 zbrojnych Krzyżaków na wyprawę bukowińską! Korzystny był zapis dający Polsce pewne, choć skromne możliwości kontroli spraw wewnętrznych Prus Książęcych, mianowicie: ‘Ustanowiono […] mieszane polsko-pruskie sądy, do rozstrzygania spraw, które mogły zostać wytoczone księciu w Prusach, lub też apelacji od werdyktów, jakie wydawały sądy księcia.
Zastanawiający jest fakt, że traktat krakowski zawierany w okresie narastającego fermentu na tle religijnym praktycznie niemal nie poruszał kwestii wyznaniowych; np. nie gwarantował swobód wyznaniowych katolikom zamieszkałym w zdominowanym przez protestantów państwie, jakim stawały się w tym czasie Prusy Książęce. Tych ważnych kwestii dotykał, ale bardzo ogólnikowo, artykuł 7 omawianego traktatu głoszący «Jeśliby panowie biskupi byli w stanie na pewno wykazać, że przebywający na ziemiach pana księcia duchowni zachowują się nie po chrześcijańsku, wbrew porządkowi i ustawom powszechnego świętego Kościoła chrześcijańskiego, książę pan wraz z panami biskupami winien udzielać pomocy, aby poprawiono należną karą tego rodzaju wykroczenia»’”.
Hołd Pruski: polityczny kompromis czy prolog tragedii? Prof. Stefan Ciara o sekularyzacji Prus
W pierwszej połowie XVI w. Rzeczpospolita prowadziła swoją politykę w wyjątkowo skomplikowanej sytuacji międzynarodowej. Europa była wówczas areną gwałtownych przemian religijnych i politycznych: szerzyła się reformacja zapoczątkowana przez Marcina Lutra, trwały wyniszczające wojny włoskie między największymi potęgami kontynentu, a jednocześnie coraz większe zagrożenie dla chrześcijańskiego świata stanowiła ekspansja Imperium Osmańskiego.
W takich realiach konflikt Polski z zakonem krzyżackim przestawał być jedynie regionalnym sporem, stając się częścią szerszej gry politycznej w Europie. Jak przypomina prof. Stefan Ciara w swojej najnowszej książce „Hołdy Pruskie. Zmarnowana szansa Rzeczypospolitej” (wyd. Biały Kruk), właśnie w tym kontekście dojrzewały decyzje prowadzące do przełomowego kompromisu z Albrechtem Hohenzollernem.
Rozwiązanie przyszło z innej strony:
„Jesienią 1523 r. Albrecht Hohenzollern rozmawiał z Marcinem Lutrem i jego najbliższym współpracownikiem Filipem Melanchtonem. Doradzali oni likwidację Zakonu i jego państwa jako anachronicznych instytucji oraz powołanie świeckiego księstwa, najlepiej wraz z zaprowadzeniem luterańskich zmian w podejściu do wiary chrystusowej. Za rozwiązaniem Zakonu przemawiały niestety także coraz liczniejsze objawy postępującej deprawacji rycerzy-braci zakonnych, popełniających nawet pospolite zbrodnie. Sekularyzacja Zakonu i państwa krzyżackiego dojrzewała od dawna. Fryderyk Saski, czyli Wettyn, wielki mistrz od 1498 r., i jego następca Albrecht wprowadzali nowe, bardziej sprawne i nowoczesne sposoby administracji państwem zakonnym. Tryb życia ich samych oraz ich zakonnych konfratrów ulegał laicyzacji, odbiegając coraz bardziej od klasztornej ascezy.
Mimo to droga do sekularyzacji nie była prosta i gładka, raczej kręta i wyboista… Pod koniec okresu obowiązywania rozejmu, w lipcu 1524 r., zebrał się w Królewcu zjazd stanów Prus Krzyżackich, który odmówił uchwalenia podatków do czasu uzyskania gwarancji ustanowienia trwałego pokoju z Polską. Pod wpływem posłów z Królewca zjazd ten zgłosił swoiste wotum nieufności wobec Albrechta, sprzeciwiając się powierzeniu mu dziedzicznej władzy książęcej w razie sekularyzacji Prus. Rozważano za to możliwość przekazania władzy nad Prusami mistrzowi zakonu inflanckiego, ale pod warunkiem, że zawrze on układ pokojowy z Polską. Stany pruskie nie wykluczały dalszego pozostawienia jakiejkolwiek, może nawet zmodyfikowanej formy duchownego zwierzchnictwa krzyżackiego, sprawowanego jednak z odległych Inflant. Dzięki temu ewentualny nadzór Zakonu jako władzy zwierzchniej nie byłby dla ziem pruskich zbyt uciążliwy.
Sam Albrecht mimo opozycji stanów pruskich i płonnych nadziei na pomoc z Rzeszy nie wykluczał możliwości powrotu do militarnego rozwiązania. Wraz z elektorem brandenburskim Joachimem sprzymierzył się z królem duńskim Chrystianem II o przydomku Okrutny, wypędzonym ze Szwecji, jak też z samej Danii. W następnych miesiącach jednakże w samych Prusach stopniowo słabły nastroje opozycyjne wobec projektu sekularyzacji tego kraju jako dziedzicznego, ewangelickiego księstwa z Albrechtem Hohenzollernem na czele. Potwierdził to zjazd odbyty w 1524 r. w Bartoszycach z udziałem czołowych pruskich rodów szlacheckich.
Losy Albrechta i Prus Zakonnych zależały teraz głównie od decyzji Polski, która początkowo dążyła do rygorystycznego respektowania kompromisu toruńskiego z 1521 r. i przeciwstawiała się krzyżackim próbom podejmowanym od połowy 1522 r. na terenie Rzeszy, by powierzyć tamtejszym sądom wyrokowanie w sprawie Prus, uznając to za sprzeczne z ustaleniami, przewidującymi tylko cesarza – obok króla węgierskiego Ludwika Jagiellończyka – jako mediatora.
W 1524 r. nastąpiło w otoczeniu króla przejściowo zmniejszenie roli ugrupowania filohabsburskiego z kanclerzem Krzysztofem Szydłowieckim na czele. Nawiązano ukoronowane przymierzem rokowania z Francją, główną rywalką cesarza Karola V. Wzrastały wpływy prymasa Jana Łaskiego i jego stronników wśród szlachty zmierzających do wznowienia wojny z Zakonem po upływie rozejmu. Zbliżyło to Polskę do grona władców regionu bałtyckiego: do nowego króla duńskiego Fryderyka holsztyńskiego, księcia Meklemburgii Henryka oraz książąt pomorskich Barnima i Jerzego. Z inicjatywy prymasa Łaskiego zawarto w Gdańsku dnia 14 marca 1524 r. koalicję wymienionych monarchów skierowaną przeciw Zakonowi oraz brandenburskim Hohenzollernom”.

