play_arrow
Radio Niepokalanów Z Niepokalanowa, jak chciał św. Maksymilian
play_arrow
|Kościół MB Królowej Polski: Koncert wielkopostny „Pustynia” – 9 kwietnia, 16.00 ryszardk
play_arrow
|Kościół MB Królowej Polski: Koncert wielkopostny „Pustynia” – 9 kwietnia, 16.00 ryszardk
Są takie tematy, od których współczesny świat ucieka. Jednym z nich jest śmierć. Nie lubimy o niej mówić. Zmieniamy temat, gdy pojawia się w rozmowie. Odsuwamy ją od siebie, jakby milczenie mogło sprawić, że stanie się mniej realna. Boimy się jej, a czasem wręcz panicznie unikamy wszystkiego, co o niej przypomina.
A przecież jest ona najpewniejszym wydarzeniem naszego życia. Każdy z nas kiedyś umrze. Tak, Ty też!
Nie wiemy, ile lat będziemy żyć. Nie wiemy, co przyniesie jutro. Nie znamy swojej przyszłości. Jest tylko jedna rzecz, której możemy być całkowicie pewni – każdy z nas kiedyś umrze.
Franciszek nie uciekał od tej prawdy. W swojej Pieśni Słonecznej nazywa śmierć „siostrą”. To niezwykłe określenie. Nie mówi o niej z lękiem, nie przeklina jej, nie buntuje się przeciw niej. Widzi ją jako część Bożego planu.
Jak to możliwe?
Franciszek patrzył na śmierć oczami wiary. Wiedział, że dla chrześcijanina nie jest ona końcem wszystkiego. Jest przejściem. Bramą. Chwilą spotkania z Tym, którego kochał przez całe życie.
Jeśli naprawdę wierzymy, że Chrystus zmartwychwstał i pokonał śmierć, to dlaczego zachowujemy się tak, jakby śmierć miała ostatnie słowo?
Oczywiście, śmierć boli. Boli rozstanie. Boli pustka po odejściu ukochanej osoby. Boli tęsknota. Sam Jezus zapłakał przy grobie Łazarza.
Nasza wiara nie nakazuje udawać, że cierpienia nie ma. Ale jednocześnie przypomina, że grób nie jest ostatnim rozdziałem ludzkiej historii. Grób jest pusty…
Dawniej chrześcijanie częściej rozmawiali o śmierci. Modlili się o dobrą śmierć. Ma ona nawet swojego patrona – św. Józefa. Przygotowywali się do śmierci duchowo. Porządkowali też swoje sprawy, pojednywali się z ludźmi, spisywali testamenty, myśleli o wieczności.
Nie dlatego, że byli ludźmi smutnymi. Przeciwnie. Byli realistami. Wiedzieli, że świadomość śmierci pomaga dobrze żyć.
Człowiek, który pamięta o przemijaniu, mniej czasu traci na niepotrzebne spory. Łatwiej przebacza. Chętniej okazuje miłość. Bardziej docenia bliskich. Lepiej rozumie, co naprawdę jest ważne. Mniej przywiązuje się do tego świata i jego marności.
Świadomość śmierci nie odbiera radości życia. Ona nadaje życiu właściwe proporcje. Może dlatego św. Franciszek potrafił śpiewać o „siostrze śmierci”.
Znałam kiedy człowieka, który dostał diagnozę raka w ostatnim stadium i kilka miesięcy życia. Wiedział, że jego dni są już policzone, że śmierć przyjdzie szybciej niż później. I nie ukrywał tego przed bliskimi. Tymczasem wszyscy znajomi powtarzali zgodnie: „wszystko będzie dobrze, nie martw się”. Nikt nie chciał z nim szczerze porozmawiać o śmierci, każdy się jej bał. Tymczasem on potrzebował prawdy, szczerości: „Słuchaj, niedługo umrzesz, a wtedy ja pomogę Twojej żonie, Twoim dzieciom. Nie martw się, nie zostaną sami”. Nie doczekał się takich słów… Każdy tak bardzo bał się spotkania z tematem śmierci, że wolał udawać, że problem nie istnieje.
Warto byśmy odzyskali odwagę rozmowy o śmierci. Nie po to, by żyć w lęku przed nią, ale po to, by żyć mądrze. By powiedzieć bliskim to, co powinno zostać powiedziane. By uporządkować sprawy, które wymagają uporządkowania. By wiedzieć, kto będzie potrzebował naszej pomocy, gdy nas zabraknie. By nie zostawiać najważniejszych rozmów na później.
Bo śmierć nie jest tematem, którego „nie wypada” poruszać. Jest częścią ludzkiego życia. Najpewniejszą ze wszystkich. A człowiek wierzący nie musi odwracać od niej wzroku.
W Roku Świętego Franciszka warto zapytać siebie: czy żyję tak, jakbym miał żyć wiecznie na ziemi, czy tak, jakby moim celem było niebo?
Bo właśnie tego uczy nas Biedaczyna z Asyżu. Życie jest drogą. Śmierć nie jest końcem tej drogi. Jest bramą, przez którą przechodzimy do domu Ojca. Za nią czekają jego wyciągnięte ramiona, które nie mogą doczekać się, by przytulić swoje umiłowane dziecko.
I dlatego nawet za śmierć powinniśmy wołać: „Pochwalony bądź, Panie mój”.
Panie Jezu, który przez swoją śmierć i zmartwychwstanie pokonałeś grób, uwolnij moje serce od lęku przed śmiercią. Naucz mnie żyć tak, abym każdego dnia był gotowy na spotkanie z Tobą. Pomóż mi pamiętać, że życie na ziemi jest drogą do wieczności. Daj mi łaskę dobrej śmierci, pojednanego serca i ufności w Twoje miłosierdzie. A gdy przyjdzie godzina przejścia, pozwól mi wejść do domu Ojca z pokojem i nadzieją. Amen.
___
Obraz: św. Franciszek z Asyżu, José de Ribera – domena publiczna
Napisane przez: ryszardk
Franciszkanie lektura duchowa Rok Świętego Franciszka Św. Franciszek
© Radio Niepokalanów — Znamy drogę do nieba | ul. O. Maksymiliana Kolbego 5, 96-515 Teresin | tel. 22 473 05 60