WIELKI PIĄTEK: Piękne medytacje Drogi Krzyżowej z Benedyktem XVI i ks. prof. Robertem Skrzypczakiem [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Wielki Post kieruje wzrok wierzących ku krzyżowi, który od wieków pozostaje źródłem nadziei i ocalenia. To szczególny czas, by w ciszy i skupieniu spojrzeć głębiej nie tylko na cierpienie Chrystusa, ale także na własne wybory, lęki i kompromisy.
Zapraszamy do lektury fragmentu najnowszej książki wydanej nakładem wydawnictwa Biały Kruk pt. „Droga Krzyżowa. Proroczy głos z Koloseum”, która prowadzi ku kontemplacji zbawczej tajemnicy krzyża. Poruszające medytacje kard. Josepha Ratzingera oraz refleksje ks. prof. Roberta Skrzypczaka stanowią doskonały przewodnik i inspirację do głębszego, osobistego przeżywania kolejnych stacji Męki Pańskiej oraz Wielkiego Postu.
„Krzyż Chrystusa staje się miarą Bożej miłości do człowieka. Ważne jest odkryć na nowo korzenie jego piękna i siły. Droga Krzyżowa jest nie tylko pobożnym ćwiczeniem, ale i żywym wspomnieniem Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego prowadzącym nas na szczyty spotkania z Chrystusem. Bóg niegdyś pozostawił ludziom największe przykazanie: ‘Będziesz kochał’ (Pwt 6, 5; Kpł 19, 18). Takiego też Boga poznaliśmy jako chrześcijanie dzięki Chrystusowi. On jest ‘Kimś, kto kocha z całą pasją właściwą prawdziwej miłości’ – napisze papież Benedykt XVI w swej pierwszej encyklice Deus caritas est. Tę miłość zobaczyliśmy w krzyżu Chrystusa. Jest to miłość, która kocha, nie odbierając nikomu wolności, co więcej, biorąc na siebie wszelkie skutki zabłąkanej, zdradzonej ludzkiej wolności. To miłość, która bierze na siebie wszystkie plugastwa, akty przemocy, kłamstwa i hipokryzję ludzi; która daje się ukrzyżować w miejsce przestępcy. Odpłaca dobrem za zło, przebacza grzesznikowi, nie stawiając żadnych wstępnych warunków. Bóg, aby ukazać, do jakiego stopnia gotowy jest kochać człowieka, który odwrócił się do Niego plecami, ‘zwrócił się przeciw samemu sobie’. Wbrew swej własnej sprawiedliwości użył miłosierdzia. ‘Ofiaruje siebie, aby podnieść człowieka i go zbawić’. Jest to – jak pisał dalej Benedykt XVI – ‘miłość w swej najbardziej radykalnej formie’. Bóg Jezusa Chrystusa nie jest bogiem Greków, który porusza świat i przyciąga ku sobie; może być tylko kochany, ale sam nie kocha. Nie jest też bogiem deistów, który po stworzeniu świata wycofał się w swą wieczność i nie przejawia żadnego zainteresowania naszymi sprawami. Kościół głosi Boga, który działa wciąż na korzyść ludzi, który przychodzi niszczyć w nas lęk przed umieraniem poprzez zmartwychwstanie Chrystusa. Otwiera drogę paschalną, aby nas przeprowadzać ze śmierci egoistycznej samotności do życia miłością. Ileż z tych pięknych myśli zawartych w pierwszej encyklice Benedykta XVI znajdowało się już w zalążku rozważań prowadzonych przez kard. Ratzingera w rzymskim Koloseum w roku 2005?
Wszystkie te myśli, zawarte w Drodze Krzyżowej naszego Pana Jezusa Chrystusa, ostatecznie spełniają się w Eucharystii. Chrystus – mówił bawarski kardynał – interpretuje Swoje życie ziemskie, Swoją śmierć i Swoje zmartwychwstanie w powiązaniu z najświętszą Eucharystią. Droga Krzyżowa staje się drogą wiodącą do głębi misterium eucharystycznego, drogą, która prowadzi do głębokiej, duchowej komunii z Jezusem. Jako droga ‘mistagogiczna’, czyli wyjaśniająca znaczenie Najświętszego Sakramentu, wciąż nam przypomina o największym paradoksie chrześcijaństwa, że ‘jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity’ (J 12, 24). W tym kontekście kard. Joseph Ratzinger modlił się: ‘Uczyń nas świadkami Twego zmartwychwstania’”.
STACJA IX. Jezus upada po raz trzeci
Co mówi nam trzeci upadek Jezusa pod ciężarem krzyża? Może każe nam myśleć o upadku człowieka w ogóle, o oddalaniu się wielu od Chrystusa, o dryfie ku bezbożnemu sekularyzmowi. Lecz czy nie powinniśmy myśleć także o tym, jak wiele Chrystus musi cierpieć w swoim własnym Kościele?
Jak często nadużywa się świętego sakramentu Jego obecności, w jakiej pustce i złości serca często do Niego przystępujemy! Jak często celebrujemy samych siebie, nawet nie zdając sobie sprawy z Jego obecności! Jak często Jego słowo jest zniekształcane i nadużywane! Jak mało wiary jest w wielu teoriach, ile pustych słów! Ile nieczystości jest w Kościele – i to właśnie wśród tych, którzy w kapłaństwie powinni należeć do Niego całkowicie! Jak wiele pychy, jak wiele samowystarczalności! Jak mało szanujemy
sakrament pojednania, w którym On na nas czeka, aby nas podnieść z naszych upadków!
Wszystko to jest obecne w Jego męce. Zdrada uczniów, niegodne przyjmowanie Jego Ciała i Krwi jest z pewnością największym bólem Odkupiciela, tym, który przeszywa Jego serce. Nie pozostaje nam nic innego, jak z głębi duszy zawołać: Kyrie, eleison
– Panie, ratuj nas (por. Mt 8, 25).
Modlitwa
Panie, często Twój Kościół wydaje nam się łodzią bliską zatonięcia, łodzią, do której wdziera się woda ze wszystkich stron. I na Twoim polu pszenicy widzimy więcej kąkolu niż zboża. Szata i oblicze Twojego Kościoła tak zabrudzone przerażają nas.
Lecz to my sami je brudzimy. To my sami zdradzamy Cię raz po raz, mimo wszystkich naszych wielkich słów i wielkich gestów. Zmiłuj się nad swoim Kościołem: także w nim Adam wciąż na nowo upada. Naszym upadkiem ściągamy Cię na ziemię, a szatan się śmieje, bo ma nadzieję, że już nie zdołasz się podnieść z tego upadku; ma nadzieję, że wciągnięty w upadek swojego Kościoła pozostaniesz leżący, pokonany.
Ty jednak powstaniesz. Powstałeś, zmartwychwstałeś i możesz podnieść także nas. Zbaw i uświęć swój Kościół. Zbaw i uświęć nas wszystkich.

