Rok św. Franciszka: Św. Franciszek i Słowo Boże

Trwamy w Roku św. Franciszka. Obchodzimy jednocześnie Niedzielę Słowa Bożego. Poniżej fragment znakomitego tekstu o. Tadeusza Słotwińskiego OFM na temat stosunku św. Franciszka do Ewangelii:

W życiu Biedaczyny spotkanie ze Słowem Bożym w Ewangelii odegrało rolę pierwszoplanową – przez nią przemawia do niego sam Bóg w swym Synu. Wśród wielu wielkich dzieł Bożych, na które Asyżanin tak całkowicie się otwierał, za jedno z największych uważał to, że Bóg – ukryty, niewidzialny, „mieszkający w światłości niedostępnej” (Np. 1) – zwraca się do niego po ludzku, przemawia w zrozumiały dla niego sposób. Z ogromną uwagą nasłuchiwał Biedaczyna tego głosu Boga. Nasłuchiwał i był mu posłuszny. „Jego największą troską, najżywszym pragnieniem, a także największym postanowieniem było zachowywanie świętej Ewangelii we wszystkim i zawsze” (1 Cel 84).

Franciszek „nigdy nie był głuchym słuchaczem Ewangelii lecz zapamiętując to, co usłyszał, starał się wypełnić wszystko dosłownie” (1 Cel 22). Wysłuchawszy pewnego dnia Ewangelii o tym, jak Pan Jezus rozesłał uczniów, aby głosili Jego naukę, Święty prosił po nabożeństwie kapłana o dokładniejsze wyjaśnienie. Kiedy zaś usłyszał, że uczniom Chrystusa nie wolno posiadać pieniędzy, torby, chleba czy jakichkolwiek zapasów, nawet laski, sandałów czy sukni – tak bowiem mają głosić królestwo Boże i nawoływać do życia pokuty – wykrzyknął: „To jest, czego chcę, to jest, czego szukam, to całym sercem pragnę czynić” (1 Cel 22). Przepełniony radością pośpieszył słowa zamienić w czyn. Zdjął byty, odrzucił laskę-kij i zamiast rzemieniem przepasał się sznurem. Biedaczyna słuchał słowa Bożego jako skierowanego bezpośrednio do siebie. Objawienie Boże na kartach Pisma Świętego odnosił bezpośrednio do własnego życia: „Nikt nie pokazywał, co mam czynić, lecz sam Najwyższy objawił mi, że powinienem żyć według Ewangelii świętej” (T 14). Franciszek traktował więc słowa Ewangelii tak, jakoby w nich Jezus bezpośrednio zwracał się do niego, jakby cieleśnie przed nim stał i przemawiał. A na to nie mógł pozostać głuchy. Żył więc w posłuszeństwie Bogu.”

Cały artykuł o. Tadeusza Słotwińskiego OFM: TUTAJ