play_arrow

keyboard_arrow_right

Listeners:

Top listeners:

skip_previous skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up
  • cover play_arrow

    Radio Niepokalanów Z Niepokalanowa, jak chciał św. Maksymilian

  • play_arrow

    |Kościół MB Królowej Polski: Koncert wielkopostny „Pustynia” – 9 kwietnia, 16.00 ryszardk

  • play_arrow

    |Kościół MB Królowej Polski: Koncert wielkopostny „Pustynia” – 9 kwietnia, 16.00 ryszardk

Polecane

Łódź: Festyn Miłosierdzia – RELACJA

today2026-04-12

Powołanie zrodzone na festynie

– Miłosierdzie Boga jest wręcz skandaliczne! Bóg przebacza nie dlatego, że jesteśmy doskonali, ale dlatego, że nas kocha – mówi kard. Konrad Krajewski do wiernych zgromadzonych w łódzkiej archikatedrze. Jego słowa wybrzmiewają szczególnie mocno w przeddzień Święta Miłosierdzia Bożego, kiedy to pielgrzymi przeszli drogę z Parku Wenecja, podążając śladami młodej Heleny Kowalskiej.

To właśnie tam, w Parku Wenecja im. Juliusza Słowackiego w Łodzi, gdzie w lipcu 1924 roku przyszła święta ujrzała cierpiącego Jezusa, odbył się 20. Festyn Miłosierdzia. Wydarzenie od lat gromadzi mieszkańców miasta i czcicieli Bożego Miłosierdzia, łącząc radość spotkania i zabawy z głębokim doświadczeniem wiary i modlitwy. Organizatorem jest parafia św. Faustyny Kowalskiej, która troszczy się o pamięć o miejscach związanych z Apostołką Bożego Miłosierdzia.

– Pierwszy festyn odbył się w 2006 roku właśnie tutaj. Chcemy przypominać o tym wyjątkowym miejscu, w którym Pan Jezus powołał św. Faustynę do jej misji – mówi ks. Wiesław Potakowski, proboszcz parafii. Jak podkreśla, wydarzenie ma szczególny charakter, bo nawiązuje do objawień uznanych przez Kościół, które miały miejsce zarówno w parku, jak i w łódzkiej katedrze.

Festyn od początku ma potrójny wymiar. Najpierw jest radość – muzyka, śpiew i wspólna zabawa, przypominająca młodzieńcze lata Heleny Kowalskiej. W tym roku na scenie wystąpiła schola parafialna, senioralny zespół „Cantate”, Ex Czerwone Gitary z udziałem Bernarda Dornowskiego i Bogusława Olszonowicza, Akademicki Zespół Pieśni i Tańca „Kujon” oraz grupa cyrkowa „Klaunik”. Jednak kulminacyjny moment przychodzi o godzinie 15.00. Wtedy milknie muzyka, a uczestnicy zatrzymują się na modlitwie Koronką do Bożego Miłosierdzia. – Chcemy pokazać drogę: od tego, co ludzkie, do tego, co duchowe – tłumaczy ks. Potakowski. – To właśnie tutaj zaczęła się historia powołania przyszłej św. Faustyny Kowalskiej. A w łódzkiej katedrze, przed Najświętszym Sakramentem, podejmuje decyzję, która zmieni jej życie – podkreśla duchowny.

Po modlitwie w parku, wierni wyruszają w procesji z relikwiami św. Faustyny do łódzkiej archikatedry. Idą tą samą drogą, którą przeszła kiedyś Helena Kowalska – od miejsca wizji do świątyni, gdzie usłyszała wezwanie: „Jedź do Warszawy”. To symboliczna pielgrzymka, dla wielu uczestników od wielu lat jest ich osobistym doświadczeniem wiary. Świadczy o tym pani Anita z Pabianic, która przyjeżdża na Festyn Miłosierdzia od lat. Spotykamy ją pod drzewem, gdzie według przekazu objawił się Jezus. – Dlaczego przyszła Pani dziś do tego miejsca? – pytam. – Dlatego, że właśnie tutaj siostrze Faustynie ukazał się Jezus – odpowiada bez wahania. – To miejsce jest dla mnie bardzo ważne. Przyjeżdżam tu od wielu lat, żeby po prostu tu być.

Dla niej, jak i dla wielu innych, modlitwa do Jezusa Miłosiernego ma dziś szczególne znaczenie. – Tylko modlitwa jest dla nas ratunkiem – mówi pani Anita, odnosząc się do niepokojów współczesnego świata.

Ten wymiar podkreśla również ks. Potakowski. Podczas procesji wierni zatrzymują się przy czterech stacjach, modląc się o pokój. – Miłosierdzie i pokój są ze sobą nierozerwalnie związane. Bez miłosierdzia nie ma i nie będzie pokoju – zaznacza duchowny.

W łódzkiej archikatedrze pielgrzymów wita kard. Konrad Krajewski. Przypomina, że Jezus przychodzi także do tych, którzy wątpią i się boją, a mimo to ich posyła. – Bóg nie czeka, aż będziemy doskonali. On działa w naszej słabości – mówi Metropolita Łódzki.

Uroczystość kończy się aktem zawierzenia Kościoła łódzkiego Bożemu Miłosierdziu oraz błogosławieństwem relikwiami św. Faustyny. Na zakończenie uczestnicy otrzymują „chlebki miłosierdzia” – prosty znak, który przypomina, że wiara powinna przekładać się na konkretne dobro.

Między śmiechem uczestników a ciszą modlitwy, między festynem a procesją, czciciele Bożego Miłosierdzia po raz kolejny wrócili do duchowego źródła – miejsca, gdzie w życiu św. Faustyny Kowalskiej wszystko się zaczęło.

Ks. Paweł Gabara/Tygodnik Niedziela 

Napisane przez: ryszardk