#FranciszkańskieZamyślenie [7]: Nie mam nic, dlatego mam wszystko

Jak często żyjemy tak, jakby wszystko należało do nas? Jakbyśmy byli właścicielami naszego czasu, relacji, talentów czy dóbr, które posiadamy. Tymczasem św. Franciszek przypomina nam coś bardzo prostego, a jednocześnie trudnego do przyjęcia: nic nie jest naprawdę nasze.

Pisze: „Wszelkie dobro odnośmy do Pana Boga naszego i uznawajmy za jego własność”.

Wszystko, co mamy – jest darem. Na chwilę. Na pewien czas.

Nasze życie, zdrowie, bliscy, codzienność, a nawet drobne radości – to nie jest nasza własność, ale coś powierzonego. Dar, za który warto dziękować, zamiast traktować go jak coś oczywistego. Bo przecież to, co dziś jest, jutro może wyglądać zupełnie inaczej.

Może więc warto częściej zatrzymać się i zadać sobie pytanie: co tak naprawdę mam?
Nie rzeczy. Nie status. Nie to, co można stracić.

Mam życie. Mam czas. Mam szansę, by kochać, przebaczać, czynić dobro. Mam możliwość gromadzenia skarbów, których nikt mi nie odbierze – tych, które mają wartość w wieczności.

Dlatego św. Franciszek zaprasza nas do wolności od przywiązania do tego, co przemijające. Bo kiedy kurczowo trzymamy się rzeczy ziemskich, łatwo tracimy z oczu to, co najważniejsze.

Zamiast tego – uczmy się wdzięczności.
Zauważajmy dobro, nawet to najmniejsze.
Dziękujmy – nie tylko za wielkie rzeczy, ale za zwyczajność dnia.

I pamiętajmy:
przychodzimy na ten świat z pustymi rękami…
i z pustymi odchodzimy.

To, co zostaje, to miłość, dobro i wszystko to, co oddaliśmy dalej.

Niech nasze serca będą lekkie – bo nic nie musimy posiadać, by naprawdę mieć wszystko.

Paulina Wysocka


Pokój i dobro! W tym roku (2026) mija 800 lat od śmierci św. Franciszka z Asyżu. Osiem wieków – a jednak jego słowa, wybory i styl życia nie tracą nic ze swojej aktualności. Przeciwnie – można odnieść wrażenie, że dziś wybrzmiewają jeszcze mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Żyjemy w świecie szybkiego tempa, nadmiaru informacji i nieustannego porównywania się z innymi. W świecie „smart”, w którym liczy się efektywność, widoczność i posiadanie. I w tej właśnie rzeczywistości pojawia się postać Franciszka – człowieka, który wybrał prostotę i ubóstwo tam, gdzie inni wybierali bogactwo. Ciszę tam, gdzie dominował hałas. Pokorę tam, gdzie świat uczył zdobywania uznania.

Czy przesłanie człowieka sprzed ośmiu wieków może mieć coś wspólnego z naszym codziennym życiem? Czy jego rady nie są zbyt radykalne, zbyt odległe od współczesności?

Św. Franciszek nie proponuje ucieczki od świata, ale inne spojrzenie na niego. Nie każe porzucać wszystkiego, lecz zaprasza, by odkryć, co naprawdę ma wartość. Jego ubóstwo nie było celem samym w sobie, lecz drogą do wolności – od rzeczy, od opinii innych, od potrzeby ciągłego posiadania więcej.

Ta seria rozważań jest zaproszeniem do zatrzymania się i spojrzenia na własne życie w świetle jego doświadczenia. Do odkrycia, że nawet w codzienności – pracy, relacjach, obowiązkach – można odnaleźć przestrzeń na prostotę, dobro i autentyczność.

Bo przesłanie św. Franciszka nie jest tylko historią. Jest propozycją. Bardzo konkretną. Bardzo aktualną. I być może właśnie dziś – w świecie pełnym nadmiaru – najbardziej potrzebujemy jego prostoty.

Zapraszam na kolejną porcję inspiracji od św. Franciszka.

 


ZOBACZ TEŻ:
1. #FranciszkańskieZamyślenie [1]: „Póki mamy czas, czyńmy dobrze!” Franciszkańska lawina dobra
2. #FranciszkańskieZamyślenie [2]: Ewangelia głoszona życiem
3. #FranciszkańskieZamyślenie [3]: Franciszkańskie ubóstwo dla każdego
4. #FranciszkańskieZamyślenie [4]: Być narzędziem pokoju
5. #FranciszkańskieZamyślenie [5]: O franciszkańskim poczuciu wartości
6. #FranciszkańskieZamyślenie [6]: Dobro, które nie szuka oklasków