#FranciszkańskieZamyślenie [3]: Franciszkańskie ubóstwo dla każdego
Współczesny świat uczy nas gromadzenia.
Więcej rzeczy.
Więcej doświadczeń.
Więcej sukcesów.
Więcej informacji.
Tymczasem franciszkańskie ubóstwo nie jest gloryfikacją niedostatku ani pogardą dla materii. To postawa serca, które nie przywiązuje się do nadmiaru. To wybór prostoty, który daje przestrzeń na to, co naprawdę ważne.
Święty z Asyżu nie chciał posiadać, ponieważ pragnął być całkowicie dostępny – dla Boga, dla ludzi, dla stworzenia. Rezygnacja z nadmiaru była dla niego drogą do miłości. W tym sensie franciszkańskie ubóstwo nie jest ucieczką od świata, lecz sposobem głębszego w nim zakorzenienia.
Najłatwiej dostrzec nadmiar w sferze materialnej.
Przepełnione szafy, nieużywane przedmioty, impulsywne zakupy.
Rezygnacja z części z nich może być pierwszym, bardzo konkretnym krokiem. Nie chodzi o ascetyczny rygoryzm, lecz o pytanie: czy to, co posiadam, naprawdę mi służy? Czy może raczej mnie rozprasza i obciąża?
Ograniczenie konsumpcji może stać się aktem solidarności z tymi, którzy mają mniej, ale także wyrazem troski o świat stworzony. Prostota życia sprzyja wdzięczności – zaczynamy dostrzegać wartość tego, co już mamy.
Franciszkańskie ubóstwo można realizować także w przestrzeni niematerialnej. Żyjemy w epoce nadmiaru informacji, opinii, hałasu. Ciągłe powiadomienia, niekończące się dyskusje, presja bycia „na bieżąco”.
A może warto czasem zrezygnować z nadmiaru słów?
Z niepotrzebnych sporów?
Z powtarzania plotek?
Z nieustannego komentowania?
Z poczucia, że muszę zawsze coś powiedzieć, na każdy temat?
Ubóstwo może oznaczać także odwagę powiedzenia „nie” kolejnym zobowiązaniom, które odbierają nam pokój serca. To sztuka wyboru mniej – po to, by więcej być.
Najgłębszy wymiar franciszkańskiej postawy dotyczy zaufania. Rezygnując z nadmiernej kontroli, z obsesyjnego zabezpieczania przyszłości, uczymy się opierać na Bogu. Ubóstwo duchowe to świadomość, że nie wszystko zależy ode mnie. Że mogę być „maluczki” – i w tym odnaleźć pokój.
To postawa dziecka, które nie wstydzi się swojej zależności. Paradoksalnie właśnie w niej kryje się siła. Człowiek, który nie musi wszystkiego posiadać i wszystkiego udowadniać, staje się wolny.
Nie każdy z nas jest powołany do życia w radykalnym wyrzeczeniu. Ale każdy może wprowadzić w swoje życie elementy franciszkańskiej prostoty:
kupować mniej i bardziej świadomie,
oddawać to, czego nie potrzebuje,
upraszczać swój plan dnia,
praktykować ciszę,
pielęgnować wdzięczność.
Franciszkańskie ubóstwo nie zaczyna się od spektakularnych gestów. Zaczyna się od decyzji serca. Od pytania: z czego mogę dziś zrezygnować, aby kochać bardziej?
Jak pisał św. Franciszek:
Ja, maluczki brat Franciszek, pragnę naśladować życie i ubóstwo najwyższego Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki i wytrwać w nim aż do końca.
Słowa „maluczkiego brata” przypominają nam, że wielkość nie polega na posiadaniu, lecz na dawaniu. A prawdziwe bogactwo rodzi się tam, gdzie człowiek przestaje kurczowo trzymać się nadmiaru i zaczyna żyć w prostocie, wolności i zaufaniu.
Paulina Wysocka
#RokŚwiętegoFranciszka #FranciszkańskieZamyślenie
Jeśli zainteresował się temat FRANCISZKAŃSKIEGO UBÓSTWA zobacz też: Jak uwolnić się od nadmiaru i uporządkować mieszkanie, głowę i ducha?
ZOBACZ TEZ:
#FranciszkańskieZamyślenie: „Póki mamy czas, czyńmy dobrze!” Franciszkańska lawina dobra
#FranciszkańskieZamyślenie: Ewangelia głoszona życiem

