#FranciszkańskieZamyślenie [15]: „Franciszku, odbuduj mój Kościół”
Był zrujnowany. Mały, opuszczony kościółek San Damiano chylił się ku upadkowi. Popękane ściany, zaniedbane wnętrze, cisza miejsca, o którym świat zdawał się zapominać. To właśnie tam młody Franciszek usłyszał słowa, które na zawsze odmieniły jego życie: „Franciszku, idź i odbuduj mój Kościół, który – jak widzisz – cały popada w ruinę.”
Według tradycji wypowiedział je do niego Chrystus z krucyfiksu w San Damiano — a Franciszek zrozumiał je bardzo dosłownie. Zaczął więc nosić kamienie, zbierać środki i własnymi rękami odbudowywać zniszczoną świątynię.
Dopiero później odkrył, że chodziło o coś znacznie większego. Nie tylko o mury, ale o ludzi. O serca. O Kościół duchowy, który przeżywał kryzys, potrzebował odnowy, wiary, autentyczności i powrotu do Ewangelii.
A może dziś te same słowa Chrystus kieruje do każdego z nas?
Łatwo jest narzekać na Kościół. Na wspólnotę. Na księży. Na to, co nie działa, co boli, co rozczarowuje. Łatwo wskazywać pęknięcia w murach i mówić: „ktoś powinien coś z tym zrobić”.
Franciszek pokazuje jednak zupełnie inną drogę. Drogę człowieka, który zamiast burzyć — zaczął budować.
I może właśnie od tego wszystko się zaczyna: nie od wielkich reform, ale od małej zmiany we mnie. Od pytania: co ja mogę zrobić, by budować mój Kościół? Ten wielki, powszechny — ale przede wszystkim ten najbliższy: moją parafię, wspólnotę, miejsce, gdzie spotykam ludzi i Boga.
Budować można na wiele sposobów. Czasem przez dobre słowo – zamiast krytyki. Czasem przez obecność. Pomysł. Zaangażowanie. Jeden pięknie śpiewa, drugi potrafi upiec ciasto na parafialne spotkanie. Ktoś pomoże dzieciom przygotować przedstawienie, ktoś inny odwiedzi chorego, a ktoś po prostu zostanie chwilę dłużej po Mszy, żeby pomóc posprzątać.
Każdy ma coś, czym może podzielić się z innymi. Jakiś dar, talent, zwyczajną umiejętność.
Ale jest jeszcze jedna super moc – coś, o czym często zapominamy — modlitwa.
Zwłaszcza modlitwa za kapłanów.
Jak często narzekamy na księży, komentujemy ich błędy, irytujemy się ich słowami czy decyzjami… a jak rzadko modlimy się za nich naprawdę?
Święty kapłan, Jan Maria Vianney, powiedział kiedyś: „Będziemy mieć takich kapłanów, jakich sobie wymodlimy.”
To zdanie może trochę niepokoić. Powinno! Bo może ten niedoskonały ksiądz, na którego tak łatwo narzekam, jest również miarą mojej modlitwy?
Może odbudowa Kościoła zaczyna się właśnie wtedy, gdy zamiast kolejnej pretensji pojawia się jedno: „Panie, błogosław mojemu proboszczowi. Umacniaj go.”
Franciszek nie zaczął od zmieniania świata. Zaczął od podniesienia jednego kamienia.
A potem następnego.
I jeszcze jednego.
Dziś Chrystus patrzy na Ciebie i pyta: „Czy pomożesz Mi odbudować mój Kościół?”
Nie przez narzekanie. Nie przez podziały.
Ale przez miłość, modlitwę i codzienne, małe budowanie dobra.
Bo wszystko tak naprawdę zaczyna się od jednego serca. Mojego serca.
Paulina Wysocka
ZOBACZ TEŻ:
1. #FranciszkańskieZamyślenie [1]: „Póki mamy czas, czyńmy dobrze!” Franciszkańska lawina dobra
2. #FranciszkańskieZamyślenie [2]: Ewangelia głoszona życiem
3. #FranciszkańskieZamyślenie [3]: Franciszkańskie ubóstwo dla każdego
4. #FranciszkańskieZamyślenie [4]: Być narzędziem pokoju
5. #FranciszkańskieZamyślenie [5]: O franciszkańskim poczuciu wartości
6. #FranciszkańskieZamyślenie [6]: Dobro, które nie szuka oklasków
7. #FranciszkańskieZamyślenie [7]: Nie mam nic, dlatego mam wszystko
8. #FranciszkańskieZamyślenie [8]: Mniej narzekania, więcej życzliwości
9. #FranciszkańskieZamyślenie [9]: Dwie łaski zmieniające życie
10. #FranciszkańskieZamyślenie [10]: Franciszku, dlaczego za Tobą? O pokorze, która zmienia wszystko
11. #FranciszkańskieZamyślenie [11]: Franciszkańska prostota (głupota?)
12. #FranciszkańskieZamyślenie [12]: O oswajaniu wilków
13. #FranciszkańskieZamyślenie [13]: Tajemnica szczęścia, czyli traktat o radości doskonałej
14. #FranciszkańskieZamyślenie [14]: Pokój i dobro!

