#FranciszkańskieZamyślenie [10]: Franciszku, dlaczego za Tobą? O pokorze, która zmienia wszystko

W jednym z najbardziej poruszających fragmentów „Kwiatków św. Franciszka” brat Maciej zadaje pytanie, które do dziś brzmi zaskakująco aktualnie: „Franciszku, dlaczego za Tobą?”

Brat Maciej chciał wystawić pokorę Franciszka na próbę i zapytał go półżartem: „Dlaczego za tobą cały świat biega i każdy chce cię widzieć, słuchać i być ci posłusznym?”. Franciszek odpowiedział mu, że stało się tak, ponieważ Bóg nie znalazł na ziemi nędzniejszego i bardziej nieudolnego człowieka ani większego grzesznika od niego. Wybrał go właśnie dlatego, by zawstydzić szlachtę, wielkość i mądrość tego świata, pokazując, że każda cnota i dobro pochodzą od Stwórcy, a nie od stworzenia.

„Franciszku, dlaczego za Tobą?” – to pytanie moglibyśmy powtórzyć także dziś. Dlaczego właśnie św. Franciszek – ubogi, prosty, bez znaczenia w oczach świata – stał się kimś, kto inspiruje ludzi od wieków? Dlaczego wciąż pociąga tłumy?

Odpowiedź, jakiej udzielił św. Franciszek, jest całkowicie sprzeczna z logiką współczesności:

„Chcesz wiedzieć, dlaczego za mną? Chcesz wiedzieć i dokładnie poznać, dlaczego za mną idzie cały świat? Zostało mi to wyświadczone poprzez najświętsze oczy Boga, które na każdym miejscu wypatrują dobrych i złych. Albowiem te błogosławione i najświętsze oczy nie widziały pomiędzy złymi większego grzesznika, podlejszego i głupszego ode mnie; przeto, aby spełnić to cudowne dzieło, które Bóg zamierzył uczynić, nie widział na ziemi podlejszego stworzenia, tak więc mnie wybrał, gdyż Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć, i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by zawstydzić szlachetnych i możnych, i mocnych, by wzniosłość cnót była z Boga, a nie ze stworzenia, tak, żeby się żadne stworzenie nic chełpiło wobec Boga, lecz aby w Panu się chlubił ten, kto się chlubi, aby Bogu samemu była cześć i chwała na wieki wieków”.

Dlaczego św. Franciszek wciąż jest dla wszystkich?

Św. Franciszek nie przyciągał ludzi swoją siłą, talentem czy pozycją. Przyciągał ich prawdą. Był autentyczny do bólu – nie udawał nikogo, nie budował wizerunku, nie szukał poklasku. W świecie pełnym masek i autopromocji jego prostota była jak światło.

Ale jest jeszcze coś głębszego: ludzie wyczuwali, że przez niego działa Ktoś większy. Franciszek nie zatrzymywał uwagi na sobie – był jak czyste okno, przez które widać Boga. I może właśnie dlatego do dziś jest „dla wszystkich” – bo nie wskazuje na siebie, tylko na Źródło.

Pokora – najważniejsza z cnót

Franciszek w swojej odpowiedzi mówi coś radykalnego: że został wybrany, bo był „najmniejszy”. Nie dlatego, że był najlepszy, ale dlatego, że nie miał się czym chlubić.

Pokora nie jest dziś modna. Często mylimy ją ze słabością albo brakiem pewności siebie. Tymczasem prawdziwa pokora to życie w prawdzie: wiedzieć, kim się jest – ani więcej, ani mniej. „Jesteś tym, kim jesteś w oczach Boga. I nikim więcej” – napisze w innym miejscu Biedaczyna z Asyżu.

To właśnie pokora otwiera człowieka na Boga. Bo jeśli jesteśmy pełni siebie, nie ma już miejsca na nic więcej. Jeśli jednak uznajemy swoją małość, wtedy możemy przyjąć wszystko.

„Uświęcanie się to nie dodawanie, ale odejmowanie: to mniej mnie, aby zostawić miejsce Bogu” – mówił bł. Karol Acutis.

Dlaczego w piekle nie ma pokory?

Istnieje stare, duchowe spostrzeżenie: w piekle można znaleźć wszystkie „cnoty” oprócz jednej – pokory. Można być wytrwałym, zdyscyplinowanym, nawet „sprawiedliwym” według własnych zasad… ale bez pokory wszystko staje się skażone.

Pycha była początkiem upadku. To ona zamyka serce, oddziela od Boga i od innych. Człowiek pyszny nie chce przyjąć, że coś zawdzięcza komuś innemu. A bez tej zgody nie ma relacji – ani z ludźmi, ani z Bogiem.

Pokora jest więc fundamentem. Bez niej każda inna cnota może stać się tylko dobrze zamaskowanym egoizmem.

Jesteśmy narzędziem – nie ręką

Najpiękniejsze w odpowiedzi Franciszka jest to, że nie przypisuje sobie żadnej zasługi. Mówi wprost: jeśli przez niego dzieje się coś dobrego, to dlatego, że Bóg tak chce.

To niezwykle ważna perspektywa. Każdy z nas może być narzędziem – niezależnie od talentów, pozycji czy historii życia. Bóg nie szuka idealnych ludzi. Szuka tych, którzy pozwolą Mu działać.

Ale tu kryje się subtelna pułapka: łatwo zapomnieć, że jesteśmy tylko narzędziem. A przecież to nie pędzel dyryguje malarzem. Pędzel sam z siebie nie tworzy obrazu – potrzebuje ręki, która nim poprowadzi.

Podobnie jest z nami. Możemy być użyci do wielkich rzeczy, ale nigdy nie powinniśmy zapominać, kto jest Autorem.

Na koniec…

Historia św. Franciszka nie jest opowieścią o wielkim człowieku. Jest opowieścią o wielkim Bogu, który działa przez małych ludzi.

I może dlatego jego życie wciąż porusza – bo daje nadzieję, że nie trzeba być kimś niezwykłym, żeby uczestniczyć w czymś większym, niezwykłym. Plan Boga jest dla każdego z nas. Tak, dla Ciebie też!

Wystarczy jedno: być pokornym.

Paulina Wysocka


ZOBACZ TEŻ:
1. #FranciszkańskieZamyślenie [1]: „Póki mamy czas, czyńmy dobrze!” Franciszkańska lawina dobra
2. #FranciszkańskieZamyślenie [2]: Ewangelia głoszona życiem
3. #FranciszkańskieZamyślenie [3]: Franciszkańskie ubóstwo dla każdego
4. #FranciszkańskieZamyślenie [4]: Być narzędziem pokoju
5. #FranciszkańskieZamyślenie [5]: O franciszkańskim poczuciu wartości
6. #FranciszkańskieZamyślenie [6]: Dobro, które nie szuka oklasków
7. #FranciszkańskieZamyślenie [7]: Nie mam nic, dlatego mam wszystko
8. #FranciszkańskieZamyślenie [8]: Mniej narzekania, więcej życzliwości
9. #FranciszkańskieZamyślenie [9]: Dwie łaski zmieniające życie