20. rocznica śmierci ks. Jana Twardowskiego
Zmarł dokładnie 20 lat temu, 18 stycznia 2006 r. Urodził się w Dzień Dziecka, 1 czerwca 1915 r. i to dziecko zawsze miał w sobie – Ks. Jan Twardowski
👉 Ufał Bogu jak dziecko. Potwierdza to jego ostatni wiersz, napisany w dniu śmierci – 18 stycznia 2006 r.:
‼️„Jezu, ufam Tobie, zamiast śmierci racz z uśmiechem przyjąć Panie pod Twe stopy życie moje jak różaniec”.
👉 Miał też „zadziwienie” dziecka. Widać to choćby w wierszu:
‼️”Naucz się dziwić w kościele,
że Hostia Najświętsza tak mała,
że w dłonie by ją schowała
najniższa dziewczynka w bieli,
a rzesza przed nią upada,
rozpłacze się, spowiada-
że chłopcy z językami czarnymi od jagód-
na złość babciom wlatują półnago-
w kościoła drzwiach uchylonych
milkną jak gawrony,
bo ich kościół zadziwia powagą
I pomyśl- jakie to dziwne,
że Bóg miał lata dziecinne,
matkę, osiołka, Betlejem
Tyle tajemnic, dogmatów,
Judaszów, męczennic, kwiatów
i nowe wciąż nawrócenia
Że można nie mówiąc pacierzy
po prostu w Niego uwierzyć
z tego wielkiego zdziwienia”.
👉 Miał oryginalne, błyskotliwe, a zarazem bardzo proste refleksje. Znakomicie potrafił ubrać je w słowa i stworzyć z nich wiersz:
‼️”Boimy się wirusa grypy, wirusa wściekłych krów, a nie boimy się bakcyla nienawiści, jaki wokół nas krąży.”
👉 Był też żartownisiem:
‼️ „Każde małżeństwo przypomina trzy zakony: na początku franciszkanów, radosnych, zapatrzonych w przyrodę; z czasem – mocnych w słowach i argumentowaniu dominikanów; po latach już tylko kamedułów, przestrzegających reguły milczenia.”
Pomódlmy się dziś za ks. Jana, dziękując Bogu za jego wiersze – modlitwy.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…


